Były ksiądz nieprawomocnie skazany za nienawiść do Żydów

Fot. Screen/YouTube

Jacek M. został dziś skazany przez wrocławski sąd na 10 miesięcy prac społecznych za nawoływanie do nienawiści wobec osób narodowości żydowskiej. Wyrok nie jest prawomocny, a były ksiądz zapowiedział, że będzie się od niego odwoływał.

Sędzia Magdalena Gabriel zwróciła uwagę, że w podobnych przypadkach często mowa jest o wolności słowa. “Jednak należy pamiętać o tym, że każdej naszej wolności przypisany jest określony obowiązek. Naszej wolności słowa odpowiada obowiązek dbania o szacunek, godność i prawa innych. Należy pamiętać o tym, że zdecydowana reakcja na przestępstwa takie jak w akcie oskarżenia, jest konieczna i uzasadniona. W ten bowiem sposób można dążyć do tego, by Polska była krajem wolnym, demokratycznym i tolerancyjnym, zapewniającym odpowiednie warunki wszystkim swoim mieszkańcom, niezależnie od ich cech osobistych” – mówiła sędzia, cytowana przez Gazetę Wyborczą.

Sędzia powołała się też na słowa Mariana Turskiego: “Auschwitz nie spadło z nieba”. “Dlatego w ocenie sądu nikt nie może być obojętny na zbrodnię nienawiści i mowę nienawiści. Nie może być też na nią obojętna nasza ojczyzna (…). Jednocześnie obowiązkiem wymiaru sprawiedliwości i jego organów jest ściganie tego typu przestępstw” – stwierdziła sędzia.

Latem 2018 r. w klubie Pieśniarze miało się odbyć spotkanie autorskie z Jackiem M. Z powodu nacisków lokalnej społeczności, zostało ono odwołane. Były ksiądz przyszedł więc na Rynek, gdzie miał w przemowie przypisywać Żydom “aktywności na rzecz zalegalizowania pedofilii”, “aktywność wymierzoną przeciwko obywatelom RP”. Przedstawiał też swoją wersję wiedzy o Holokauście.

Mieszkańcy Wrocławia zorganizowali kontrmanifestację z hasłami: “Faszyzmowi mówimy nie” lub “Patriotyzm to nie nacjonalizm”. Kilkoro z kontrmanifestantów otrzymało później wyroki nakazowe, zgodnie z którymi mieli zapłacić po 500 zł grzywny. Sąd uwzględnił ich odwołania od tych decyzji.

Co mówił Jacek M. na wrocławskim Rynku? “To spotkanie prawdziwych Polaków (…). Ta książka to młot na lewactwo, na żydowską nienawiść. Tu obok nas zbierają się ci, którzy nienawidzą wszystkiego, co polskie. To polityczne prostytutki, które przyznają się do swojego żydostwa tylko po to, by ciągnąć pieniądze z Brukseli na swoją działalność (…). My jesteśmy ludźmi, którzy gardzą żydowskimi i sowieckimi mordercami. Którzy sprzeciwiają się przedsiębiorstwu Holocaust, którego produktem jest wersja, jakoby mordu w Jedwabnem na Żydach dokonać mieli Polacy. To żydowskie legendy! Wszystkie dowody wskazują, że tego mordu dokonali Niemcy! (…) Komu służy (…) przemysł nekrofilski, przemysł Holocaustu, czyli produkowanie fałszywych żydowskich holocaustowych legend”.

Jeżeli dzisiejszy wyrok się utrzyma, M. będzie musiał pracować społecznie przez 10 miesięcy po 30 godzin w każdym miesiącu.

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!