Nacjonaliści opanowali Święto Niepodległości

W Warszawie faszystowskie grupy, palenie flag i rasistowskie obelgi, we Wrocławiu antyukraińskie hasła, a w Kaliszu nawoływanie do “pogonienia polskojęzycznej hołoty do Izraela”. Tak narodowcy uczcili Święto Niepodległości.

Marsz Niepodległości odbywał się w stolicy mimo braku legalności zgromadzenia. Rząd pomógł narodowcom, obejmując ich imprezę patronatem Urzędu ds. Kombatantów i nadając jej tym samym rangę uroczystości państwowej.

Robert Bąkiewicz w czasie marszu krytykował Niemcy, które rzekomo chcą nam odebrać suwerenność. Jego zdaniem to nasi zachodni sąsiedzi są odpowiedzialni za “wielokolorowe ideologie, które mają doprowadzić do zniszczenia kulturowego całej Europy”. “Chcą nam odebrać tożsamość narodową, kulturową, a nawet płciową. Na to nie ma zgody!” – krzyczał Bąkiewicz. Później bronił Mateusza Morawieckiego, a jego krytyków nazywał “hołotą mówiącą po polsku”.

W trakcie marszu można było usłyszeć tradycyjne u narodowców hasła: “raz sierpem, raz młotem…”, “a na drzewach zamiast liści…”, “Polska biało-czerwona, nie tęczowa”, “cała Polska śpiewa z nami: wypier… z uchodźcami”. Nie zabrakło też symboli skrajnej prawicy oraz przedstawicieli faszystów z zagranicy.

Tego dnia w Kaliszu głos zabrał Piotr R., znany głównie z podpalenia kukły Żyda na wrocławskim Rynku. “Kto nas reprezentuje w Sejmie, kto nas reprezentuje w Senacie, kto nas reprezentuje w rządzie? A teraz już zeszli do miast, do gmin. Tak, tak, ci polskojęzyczni ludzie pochodzący z Izraela, działają przeciwko narodowi polskiemu. Pod ukrytymi nazwiskami” – mówił. “My, Polacy, nie możemy pozwolić na to, żeby oni się w naszym kraju panoszyli. Musimy walczyć i nie wolno nam się poddawać, bo Polska to jest ojczyzna, bo Polska to jest nasza matka i musimy o tę matkę zawalczyć. Kochani rodacy, kamraci, najciężej się żyje Polakom we własnej ojczyźnie. Dlatego jak się zjednoczymy, to zwyciężymy i tę hołotę polskojęzyczną, jak w 1968 roku, pogonimy do Izraela”.

We Wrocławiu głównym organizatorem marszu narodowców był eks-ksiądz Jacek M. Na imprezie pojawiały się hasła antyukraińskie, nawiązujące do Rzezi Wołyńskiej. “Gdy w 1939 r. do Polski weszła armia radziecka, głowę podniosła banderowska hydra. Jeszcze zanim wyruszyliśmy, lewacki szmatławiec napisał, że nasz marsz jest antyukraiński. Nie wszyscy Ukraińcy to banderowcy, ale wszyscy banderowcy to Ukraińcy” – mówił Jacek M.

Na tym marszu też pojawiły się hasła: “śmierć wrogom ojczyzny”, “raz sierpem, raz młotem…” oraz “a na drzewach zamiast liści…”. Ponieważ uczestnicy odpalali race, zgromadzenie zostało rozwiązane przez władze miasta. Policja wezwała uczestników do rozejścia.

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!