Przedsiębiorca z Łodzi po zamachu w Nowej Zelandii pyta, czy “firma obsługuje też synagogi”

Właściciel jednej z łódzkich firm na swoim profilu na Facebooku zamieścił wpis, w którym wyznaje, że jest “pod wrażeniem jakości usług firmy z Nowej Zelandii”. Prosi o namiar, pytając jednocześnie, czy jest szansa na “obsłużenie” synagog.

W piątek, 15 marca, doszło do zamachów na meczety w Christchurch w Nowej Zelandii. Zamordowano 49 osób, a kilkadziesiąt jest rannych. Policja zatrzymała trzech mężczyzna – w tym Brentona Tarranta – i kobietę. Tarrant przez kilkanaście minut transmitował zamach na żywo. Film ten udostępniają niektóre prawicowe polskie media.

Po tym, jak łódzki przedsiębiorca zamieścił swój wpis na FB, użytkownicy zaczęli wystawiać negatywne rekomendacje jego firmie. “Jeśli się nie podoba w naszym kraju, proponuję powrót do Izraela. To nie był atak, a czyn” – skomentował przedsiębiorca jeden z krytycznych wobec niego wpisów. “Niestety, nie sprzedajemy gazu” – dodał przy innym wpisie. “Antysemityzm to zasłona dymna, mająca bronić Żydów przed krytyką” – to z kolei komentarz opublikowany pod szyldem samej firmy łódzkiego przedsiębiorcy.

Sprawa wpisów łódzkiego biznesmena została przez jednego z użytkowników FB zgłoszona do prokuratury i Państwowej Inspekcji Pracy.