Opowieść o samotności. Film „Śmierć Zygielbojma”

Kadr z filmu "Śmierć Zygielbojma"Kadr z filmu "Śmierć Zygielbojma"

Piotr Gliński twierdzi, że wymyślił film o Szmulu Zygielbojmie. Po obejrzeniu tego obrazu mogę powiedzieć, że jest to niemożliwe. Bo film jest dobry, a Gliński w swych działaniach ministerialnych bywa co najmniej śmieszny.

Zygielbojm był socjalistą, bundowcem, działaczem społecznym, politykiem, członkiem polskich władz w Londynie w czasie wojny. Przede wszystkim był Żydem, który w okupowanej Warszawie zostawił żonę i dzieci. Nie mogąc ściągnąć ich do Londynu, ani samemu powrócić do Polski, starał się robić wszystko, by świat reagował na masowe mordy na Żydach. Spotykał się z wieloma politykami brytyjskimi, jednak nie udało mu się nakłonić ich do stanowczego działania w czasie wojny. Był też marginalizowany przez innych członków polskich władz na uchodźctwie.

Samotność Zygielbojma i bezsilność pchnęły go do samobójczej śmierci. Odebrał sobie życie w proteście przeciwko milczeniu świata, mając nadzieję, że tak desperacki krok zostanie wreszcie zauważony. Tak się nie stało.

W filmie obserwujemy dochodzenie prowadzone przez dziennikarza dużej londyńskiej gazety. Stopniowo odkrywa on świat wojennej polityki, podążając po śladach Zygielbojma. Dowiaduje się prawdy o losie polskich Żydów oraz tego, że najwyraźniej nikt nie ruszy im na ratunek.

Dziennikarz spotyka Adama i Lidię Ciołkoszów. Oboje są działaczami socjalistycznymi, on przez jakiś czas należy też do Rady Narodowej RP. Znali Zygielbojma, wielokrotnie z nim rozmawiali i podzielali jego obawy. Z ust Lidii padają ważne słowa o tym, że miał on wrogów również wśród Polaków, bo antysemityzm nie był im obcy. Niechęć do Żydów pojawiała się też wśród polskich polityków w Londynie. Gdy Lidia zaczyna o tym mówić, Adam szybko ją ucisza. Widać, że nie jest to wygodny temat. Nic, czym należałoby się dzielić z mediami.

W filmie zauważymy pewne historyczne nieścisłości, ale nie jest to przecież publikacja naukowa, od której należałoby oczekiwać dokładności. Nie przeszkadzają one w odbiorze obrazu, a pewnie przez większość widzów pozostaną niezauważone. Nie mają one znaczenia dla odbioru całości dzieła, które pozostaje ciekawie opowiedzianą, wzruszającą historią o samotności. Tak dobrą, że żaden minister nie mógłby jej wymyślić.

„Śmierć Zygielbojma”, reż. Ryszard Brylski, 2021

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!

About the Author

Katarzyna Markusz
Dziennikarka zajmująca się historią i kulturą polskich Żydów. Redaktor naczelna Jewish.pl.