W odpowiedzi na oświadczenia IPN

Parę dni temu zamieściłem na FB krótką notę (w języku angielskim, później tłumaczenie na polski pojawiło się na portalu Jewish.pl), w której wyraziłem swoje oburzenie przeciw decyzji Muzeum Getta Warszawskiego (czyli – jak je określił minister Gliński – “Muzeum Miłości Polsko-Żydowskiej”) o legitymizowaniu niejakiego dr. Domańskiego z IPN jako “eksperta” w sprawach Zagłady. Jedynym tytułem do chwały Dr. Domańskiego w dziedzinie badań nad Holokaustem jest brutalny atak na autorów dwutomowej pracy “Dalej jest noc”, wydanej w 2018 roku. Atak ten, wydany przez IPN drukiem i próbujący udawać naukową recenzję jest nieudolną próbą podważenia wiarygodności niezależnych badaczy. O toporności i nieudolności tej recenzji można się przekonać czytając odpowiedzi dziewięciu autorów tego zbiorowego dzieła zamieszczone na portalu Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy IFiS PAN. Rzecz ważniejsza, “recenzja” dr. Domańskiego była fragmentem szerszego ataku przepuszczonego równocześnie na niezależnych badaczy Zagłady przez polskie media rządowe, przez prawicową prasę, przez MSZ oraz – przede wszystkim – przez IPN. Mówiąc krótko – ostatnią rzeczą jaką powinno robić muzeum poświęcone historii Zagłady polskich Żydów jest legitymizowanie urzędnika IPN zaangażowanego w tego rodzaju ataki. Z punktu widzenia historyka Zagłady, dr. Domański jest człowiekiem znikąd.

Na reakcję IPN nie przyszło długo czekać. Wpierw swoje oświadczenie w obronie dr. Domańskego wydał IPN, a zaraz potem swoje własne oświadczenie wydało Kolegium tej instytucji. Sprawę błyskawicznie nagłośniło też niezastąpione Radio Maryja. Oświadczenie IPN wydano w trzech językach, a Kolegium IPN – w pięciu (!) językach. W oświadczeniu IPN, na samym jego początku, czytamy: “Instytut Pamięci Narodowej w swoich działaniach kieruje się zasada wolności badań naukowych, podkreślając wymogi rzetelności naukowej, oparte na poszanowaniu źródeł oraz ich wykorzystaniu w zgodzie z zasadami warsztatu historyka-naukowca”.

Trudno jest poważnie traktować powyższe stwierdzenie: IPN tylko pozornie jest instytucją naukową, a jego pracownicy tylko z pozoru są naukowcami. IPN jest przede wszystkim urzędem państwowym wykonującym na terenie historii misję zleconą mu przez rządzących w Polsce nacjonalistów. Pracownicy zatrudnieni w IPN nie są historykami-naukowcami, lecz urzędnikami realizującymi cele wyznaczone przez przełożonych w oparciu o budżet wypłacany bezpośrednio z kasy państwa. Tytułem przypomnienia: w świecie nauki, historyk-naukowiec definiuje sam swoje własne pole badawcze, formułuje swoje własne projekty badań, a następnie ubiega się o fundusze na te badania w otwartych konkursach, w których jedynymi sędziami są inni badacze. W świecie nauki nazywamy to peer review. W świecie IPN “dostaje się” środki z budżetu i realizuje się linie programową partii rządzącej formułowanej przez wyższych szarżą urzędników tej instytucji.

Jeżeli chodzi o oświadczenie Kolegium IPN, to członkom tego gremium nie podoba się forma mojej publicystycznej koniec końców wypowiedzi. Członkowie gremium piszą więc: “Profesor Jan Grabowski nie przytacza w swoim tekście żadnych konkretnych i rzeczowych argumentów, ich miejsce zajmują inwektywy”. Cóż, jeżeli Kolegium od polemiki publicystycznej woli polemikę naukową, to odsyłam członków Kolegium do takiej właśnie polemiki – pióra mojego oraz wszystkich innych współautorów studium “Dalej jest noc”. Z lektury dowiedzą się dlaczego “recenzja” dr. Domańskiego nie ma prawa istnienia w świecie dyskursu naukowego.

A ze swej strony zapewniam, że IPN – jeżeli chodzi o historię Holokaustu – jest instytucją skompromitowaną na arenie międzynarodowej, a przekładanie oświadczeń IPN na kolejnych piętnaście języków podkreśli jedynie fakt, że instytucja ta dostała od polskiego państwa 400.000.000 złotych, które wyrzuca za okno w najtrudniejszym dla polskiego podatnika czasie pandemii.

Jan Grabowski
Profesor Historii, Université d’Ottawa/University of Ottawa
2020 Distinguished Fellow, Institut für Zeitgeschichte, Munich