Tamara Kołakowska “Było… Wspomnienia z młodości”

Zdjęcie z archiwum rodzinnego Tamary Kołakowskiej, materiały prasowe Wydawnictwa Znak

Sięgając po książkę autobiograficzną wyobrażamy sobie raczej dość opasły tom pełen anegdot, ludzi, opisów codziennego życia. Wspomnienia z lat młodości Tamary Kołakowskiej to jednak pozycja niewielkich rozmiarów. Czy to coś zmienia? W tym przypadku nie ma to większego znaczenia, bo razem z nią przyglądamy się ciekawym losom rodziny w niespokojnych czasach okołowojennych. Plik z zapiskami odnalazła po śmierci Tamary jej córka, Agnieszka, która uzupełniła tekst o zdjęcia, dokumenty i przypisy.

Tamara Kołakowska przyszła na świat w 1928 roku w zasymilowanej łódzkiej rodzinie. Ojciec – Izaak – był poważanym lekarzem. Oprócz pracy etatowej, prowadził także praktykę prywatną i leczył wszystkich bliskich. Mimo wiecznego zapracowania i częstej nieobecności, Izaak Dynenson zapisał się w pamięci autorki jako bohater wielu anegdot, świadczących o tym, że był mistrzem ciętych ripost, a do życiowych problemów podchodził z logiką i dystansem. Mama Fania Dynenson, pochodziła z zamożnej warszawskiej rodziny kupieckiej. Nie była ona szczególnie religijna, a najważniejsze żydowskie święta obchodzono bardziej w ramach tradycji, niż głębokiego przeżycia duchowego. Świat zapamiętany przez Tamarę był też wielojęzyczny – w rodzinie przeplatały się polski, rosyjski, a w starszym pokoleniu także jidysz.

Niezwykle ciekawa część wspomnień obejmuje wyjazd rodziny do ZSRR i pobyt w latach wojennych najpierw w Sarnach (dzisiejsza Ukraina), potem w Uzbekistanie, gdzie Tamara rozpoczyna studia medyczne. Tułaczce wojennej towarzyszyły zarówno stresy jak i niespodziewane spotkania – hersztem lokalnych złodziejaszków na placu dworcowym w Taszkiencie okazał się były mieszkaniec Bałut i pacjent doktora Izaaka, który w dowód wdzięczności zapewnił rodzinie specjalną opiekę.

Choć najbliższej rodzinie Tamary udaje się przeżyć czas wojny, powrót do Polski w 1948 roku jest bolesny. Krajobrazowi pustki – tej emocjonalnej, spowodowanej utratą bliskich, jak i tej wizualnej, której symbolem stały się w oczach powracających gruzy Warszawy, grozy dodaje antysemicka atmosfera towarzysząca podróży pociągiem z Warszawy do Łodzi. A potem doniesienia o kolejnych wybuchających w Polsce pogromach. Na tym niepewnym gruncie, rodzina po raz kolejny rozpoczyna życie na nowo. A Tamara pozna niebawem potarganego wysokiego blondyna, który uwielbia drzeć kartki – nawet jeśli są ważnym dokumentem ich właścicielki.

O tych wszystkich historiach Tamara Kołakowska pisze klarownym, wyważonym językiem. Nie zwodzi nas przy tym przekonaniem o nieomylności ludzkiej pamięci. Wręcz przeciwnie, szczerze przyznaje, że jest ona niedoskonała, pełna dziur i z perspektywy czasu zachowuje tylko najbardziej wyostrzone kadry. Te jednak często stanowią esencję wydarzeń, sytuacji, ludzkich charakterów i może właśnie dzięki tej kondensacji oraz trafności opisu, tak wyraźnie ożywają przed naszymi czytelniczymi oczami.

Martyna Steckiewicz

Tamara Kołakowska “Było… Wspomnienia z młodości”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2021

Newsletter

Wpisz poniżej swój e-mail, a nie przegapisz najważniejszych artykułów!