Ustawa o IPN nadal zagraża wolności słowa

Wprawdzie Departament Stanu USA oświadczył, że wczorajsza zmiana nowelizacji ustawy o IPN “podkreśla zaangażowanie Polski w otwartą debatę, wolność słowa i swobodę badań naukowych”, ale nowe prawo wciąż umożliwia karanie. Osobom mówiącym o polskich zbrodniach nie będzie groziło już więzienie, ale wciąż możliwa jest kara w procesie cywilnym.

“Będziemy wytaczać procesy redakcjom, które będą obwiniać polski naród” – zapowiedział wczoraj premier Mateusz Morawiecki.

Chociaż Amerykański Komitet Żydowski (AJC) pochwalił wczorajsze zmiany w prawie, to Liga Przeciwko Zniesławieniu (ADL) odniosła się do nich z większym dystansem. Przewodniczący ADL, Jonathan Greenblatt, wolałby, by wszystkie kontrowersyjne zapisy ustawy zostały anulowane.

– Obawiamy się, że pozostające w mocy przepisy mogą posłużyć również do tłumienia wypowiedzi dotyczących bieżących nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa lub krytykujących obecną sytuację polityczną w kraju. Środki cywilne, które wciąż pozostają w ustawie, mogą zatem zagrażać przede wszystkim dziennikarzom i organizacjom społecznym – uważa natomiast Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, cytowany przez Press.